Odwiedzili mnie ostatnio ludzie od „jakiejś religii”, którzy chcieli porozmawiać o Biblii. Mówili, że jest w niej wiele treści, które mogą mnie zbliżyć do Boga. Podziękowałem im grzecznie, ale byli ciekawi, dlaczego nie jestem zainteresowany. Odpowiedziałem, że po prostu nie czytam grubych ksiąg, bo nie czuję takiej potrzeby. Zaczęli mnie dopytywać, czym kieruję się w życiu, skoro nie opieram się na wierze w Boga i nie studiuję świętych tekstów. Z pokorą, czując, że chcą mnie złapać na haczyk, odpowiedziałem, że nikt nie powiedział, iż nie mam Boga w sercu. Dla mnie Bóg, czy jakakolwiek inna wyższa siła, nie musi być związany z księgami i rytuałami. Kieruję się w życiu prostymi zasadami, które są fundamentem każdego dnia: miłość do siebie i otaczającego mnie świata, zgoda ze sobą i światem, akceptacja oraz szacunek dla wszystkiego, co istnieje.
Być może nie trafię przez to do nieba, ale przynajmniej będę miał pewność, że na tym świecie zrobiłem wszystko, co mogłem, aby żyć w zgodzie z samym sobą i otoczeniem. Wierzę, że właśnie takie podejście sprawia, że człowiek czuje wewnętrzny spokój i harmonię.
Moi rozmówcy byli nieco zaskoczeni. Powiedzieli, że to, o czym mówię, nie jest takie proste, jak się wydaje. Zgadzam się z tym – proste rzeczy często bywają najtrudniejsze do wdrożenia w życie. Ale to nie oznacza, że nie warto próbować. Zasady, o których mówiłem, są dla mnie codzienną praktyką. Nie twierdzę, że zawsze udaje mi się je w pełni realizować, ale staram się. W końcu gdyby każdy z nas choćby spróbował żyć zgodnie z takimi wartościami, choćby starał się zrozumieć innych, akceptować różnorodność i szanować wszystko, co nas otacza – jestem pewien, że świat byłby znacznie piękniejszym miejscem.
Bo przecież gdybym szanował ciebie, to bym cię nie okradł. Gdybym cię kochał, nie wyrządziłbym ci krzywdy ani słowem, ani czynem. Gdybym akceptował twoje wybory, nie oceniałbym cię i nie próbował zmieniać na siłę. Gdybym rozumiał, że wszyscy jesteśmy częścią tego samego świata, dbałbym o niego i o ciebie tak samo jak o siebie.
Nie potrzebuję czytać ksiąg, aby wiedzieć, co jest dla mnie ważne i co będzie dobre dla mnie oraz niekrzywdzące dla innych. Wierzę w miłość, dobroć i harmonię. Wierzę, że każdy z nas może wnieść coś wartościowego do świata, kierując się prostymi, ale potężnymi zasadami. Jeśli każdy z nas zrobiłby choć mały krok w kierunku miłości i akceptacji, zobaczylibyśmy świat, w którym żyje się z większą radością i spokojem.
Dlatego właśnie życzę Wam takiego pięknego świata – świata, w którym każdy człowiek stara się kochać, rozumieć, akceptować i szanować innych oraz siebie samego. Świata, w którym miłość i zgoda są na pierwszym miejscu. Żyjmy tak, abyśmy mogli patrzeć w lustro z poczuciem, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by ten świat był lepszy, bardziej harmonijny i pełen pokoju.
Mariusz Sieraj
