You are currently viewing Oczekiwanie – sztuka spokoju, kiedy zrobiłeś już wszystko, co mogłeś.

Oczekiwanie – sztuka spokoju, kiedy zrobiłeś już wszystko, co mogłeś.

Czekanie. Chyba nikt go nie lubi. Zwłaszcza kiedy włożyliśmy serce, czas i energię w coś ważnego, a teraz pozostaje tylko… czekać. To moment, w którym nic więcej nie możemy zrobić – ziarno zostało zasiane, podlane, ziemia jest żyzna i nasłoneczniona. Teraz czas na naturę, na proces, na to, co poza naszą kontrolą.

Jeszcze niedawno sam należałem do tych, którzy codziennie „wykopywali” zasiane ziarno, żeby sprawdzić, czy już kiełkuje. Zamiast zaufać, że wszystko toczy się swoim rytmem, ciągle kontrolowałem postępy, nie dając im przestrzeni do wzrostu. Takie podejście przypomina zamawianie paczki na Allegro – wiesz, że zapłaciłeś, znasz przewidywany termin dostawy, a mimo to co godzinę sprawdzasz status przesyłki. Jakby częstsze odświeżanie strony miało sprawić, że paczka przyjdzie szybciej.

Oczekiwanie to moment, w którym wszystko, co zależało od nas, zostało już zrobione. To czas, gdy nasze działania przestają mieć bezpośredni wpływ na rezultat. Właśnie wtedy najtrudniej zachować spokój, bo nagle okazuje się, że nie mamy kontroli. A przecież to w tej bezczynności dojrzewa sukces.

Dlaczego ciągle sprawdzamy, zamiast po prostu czekać?

Niecierpliwość wynika często z braku zaufania – do siebie, do świata, do procesu. Gdy nie widzimy efektów, zaczynamy wątpić: Może zrobiłem coś źle? Może trzeba było postąpić inaczej? Może to wcale się nie uda? I właśnie te myśli skłaniają nas do nieustannego „kopania” – bo brak widocznych rezultatów interpretujemy jako porażkę, zamiast jako naturalny etap wzrostu.

To trochę jak z organizacją wesela. Czasem zdarzają się pary, które chcą mieć wszystko pod kontrolą do ostatniego momentu. Ciągłe telefony do restauracji, choć już wszystko zostało omówione. Sprawdzanie dekoracji, mimo że florystka zna swój plan. Ustalanie po raz siódmy tego samego z DJ-em, chociaż scenariusz imprezy jest dopięty na ostatni guzik. I choć każdy wie, co ma robić, Ty dalej sprawdzasz, jakby sam proces realizacji nie mógł się wydarzyć bez Twojego nadzoru.

A przecież wesele to nie tylko perfekcyjny plan, ale przede wszystkim emocje, spontaniczność i radość. Kontrolowanie każdego szczegółu do ostatniej chwili zabiera przestrzeń na cieszenie się tym wyjątkowym dniem. Tak samo jest w życiu – kiedy zrobisz już wszystko, co było w Twojej mocy, czas po prostu zaufać i pozwolić, by świat zrobił resztę.

Zaufanie – klucz do spokojnego oczekiwania

To trochę jak egzamin, do którego przygotowywałeś się tygodniami. Przeczytałeś wszystkie materiały, zrobiłeś notatki, przerobiłeś zadania. Gdy nadchodzi dzień testu, nie ma już sensu gorączkowo wertować książek tuż przed wejściem na salę. W tym momencie jedyne, co możesz zrobić, to zaufać własnej wiedzy i umiejętnościom. Ciągłe powtarzanie nie sprawi, że nagle nauczysz się więcej – wręcz przeciwnie, możesz jedynie wprowadzić się w stan niepotrzebnego stresu.

Cisza oczekiwania – miejsce, gdzie rodzą się efekty

W oczekiwaniu jest pewna magia. To moment pomiędzy działaniem a rezultatem – czas, który uczy nas zaufania. Jeśli robisz wszystko, co możesz, najlepiej jak potrafisz, to jedyne, co pozostaje, to pozwolić, by świat zrobił resztę. Tak jak list wysłany do adresata – nie biegasz za listonoszem i sprawdzasz, czy wrzucił list do odpowiedniej skrzynki. Po prostu wiesz, że w odpowiednim czasie wiadomość dotrze na miejsce. To nie znaczy, że masz siedzieć bezczynnie i nic nie robić. Oczekiwanie to czas, by zająć się innymi aspektami życia, rozwijać się, cieszyć codziennością, zamiast obsesyjnie skupiać się na jednym celu. To moment, w którym uczymy się, że życie to nie tylko działanie, ale i zaufanie do procesu.

Zasiałeś? Podlałeś? Teraz czekaj z ufnością.

Bo w końcu – co mogłeś, to zrobiłeś. Teraz czas na świat, by odpowiedział. I jeśli nauczysz się czekać z wewnętrznym spokojem, bez niepokoju i ciągłego sprawdzania, nagle zauważysz, że efekty przychodzą szybciej, niż się spodziewałeś.

Tak działa życie. Czasem wystarczy po prostu pozwolić mu się wydarzyć.

Mariusz Sieraj

Dodaj komentarz