You are currently viewing Wesele do której godziny…?
Krótsze wesela - lepsze wspomnienia?

Wesele do której godziny…?

Obecnie przyjęło się, że wesela trwają do godziny 4:00 nad ranem. To taka niepisana norma, która funkcjonuje od kilku lat. Ale jeśli spojrzymy wstecz, zauważymy ciekawą tendencję: kiedyś wesela kończyły się nawet o 6:00 rano, potem standard przesunął się na 5:00, następnie na 4:00 – a dziś coraz częściej słychać o zakończeniach około 3:00, a nawet o 2:00 w nocy. I szczerze? To chyba najbardziej rozsądne i optymalne rozwiązanie.

Nie chodzi o to, żeby komuś czegoś odmawiać czy skracać dobrą zabawę na siłę. Ale z doświadczenia wiem, że po tych ośmiu, dziewięciu godzinach intensywnego świętowania większość gości jest już zmęczona, wybawiona i po prostu gotowa na powrót do domu. Dla wielu to wręcz ulga, że impreza kończy się w dobrym momencie – jeszcze zanim pojawi się zmęczenie, znużenie czy nadmiar alkoholu.

A co, jeśli ktoś zapyta: „Dlaczego tak wcześnie kończymy?” – tu najlepszym rozwiązaniem jest jasna informacja już na etapie zaproszenia. Można śmiało wpisać: „Uroczystość i zabawa odbędą się w sali X do godziny 2:00” albo „Planowane zakończenie przyjęcia: 2:00”. Dzięki temu nikt nie będzie zaskoczony, a para młoda zyska przestrzeń do zarządzania przebiegiem wydarzenia.

Zawsze oczywiście można zostawić sobie margines elastyczności – jeśli zabawa będzie naprawdę wyjątkowa, można przedłużyć ją do trzeciej. Ale lepiej zaplanować krótsze wesele i ewentualnie je wydłużyć, niż próbować na siłę przeciągać coś, co straciło już energię.

Wesela to piękne wydarzenia – pełne emocji, tańca, wzruszeń i spotkań z bliskimi. Ale nie muszą trwać do świtu, żeby zostały zapamiętane jako udane. Coraz więcej par młodych decyduje się na krótsze przyjęcia – z głową, z klasą i z troską o komfort wszystkich gości. I wygląda na to, że to dobry kierunek.

Na koniec powiem Wam ciekawostkę – zdecydowana większość imprez firmowych, które mam okazję prowadzić od lat, kończy się właśnie o 2:00 w nocy. I to nie dlatego, że komuś „się nie chce” bawić dłużej. Wręcz przeciwnie – często zostaje lekki niedosyt, ale właśnie dzięki temu ludzie czują się lepiej na drugi dzień i częściej wspominają imprezę z uśmiechem. Niejednokrotnie słyszałem też podziękowania od gości, że wszystko skończyło się o przyzwoitej porze – bo zamiast wykańczającego maratonu była intensywna, ale dobrze zaplanowana zabawa.

Więc może warto się zastanowić, czy zakończenie wesela o 2:00 to naprawdę „za wcześnie” – czy może jednak idealny moment, by zejść z parkietu wtedy, gdy jeszcze wszyscy mają siłę się pożegnać, a nie tylko usiąść z ulgą przy stole.

Mariusz Sieraj

Dodaj komentarz