Kiedyś pisałem o przesądach dotyczących pogody w dniu ślubu TUTAJ Temat okazał się zaskakująco nośny. Dziś chciałbym pójść krok dalej – spojrzeć na przesądy nie tylko z dystansu, ale też głębiej, przez pryzmat Transerfingu Rzeczywistości Vadima Zelanda. Bo w tym podejściu przesąd nie jest ani głupi, ani śmieszny – jest informacją. Ale nie o rzeczywistości… tylko o Tobie.
W ujęciu Transerfingu, przesądy to nic innego jak wahadła – struktury energetyczne, które żyją naszymi emocjami. Im bardziej wierzysz w jakiś przesąd im bardziej się go boisz lub na niego liczysz, tym więcej energii mu oddajesz. A wtedy wahadło zaczyna Tobą poruszać.
Ogólnie wiadomo jest, że czarny kot nie ma żadnej mocy sam z siebie. Ale jeśli Twoja uwaga i emocje skupią się na nim – zaczynasz rezonować z określoną częstotliwością. I to nie kot sprowadza kłopoty, tylko Ty zaczynasz przyciągać ścieżkę, na której kłopoty istnieją. Wiem, że to może dziwnie brzmieć, ale tak się dzieję. Przesądy często wywołują napięcie wewnętrzne: „Muszę zrobić X, bo inaczej będzie źle”, „Nie wolno zobaczyć się przed ślubem” itd.
Oczywiście Transerfing nie zaprzecza istnieniu znaków – wręcz przeciwnie. Przestrzeń wariantów „komunikuje się” z nami przez symbole, synchroniczności, sygnały. Ale te znaki mają sens tylko wtedy, gdy nie budzą w Tobie lęku, tylko prowadzą do uważności. Jeśli coś Cię zatrzymuje, wzbudza napięcie – nie ignoruj tego. Ale nie zakładaj od razu, że to zły omen. Może to po prostu impuls, by sprawdzić, czy jesteś w równowadze. Czy jesteś sobą. Czy nie wymuszasz czegoś na siłę.
Tak więc, to nie deszcz w dniu ślubu zniszczy związek. To nie zgubiony welon, nie rozbite lustro, nie liczba gości. To, co może zaszkodzić, to struktury myślowe, które zasiewają w Tobie niepokój: „To znak, że coś pójdzie nie tak.” Jeśli w to wejdziesz – zaczynasz zasilać rzeczywistość, w której coś rzeczywiście nie idzie tak, jak chcesz.
Ale możesz wybrać inaczej. Możesz uznać każdy znak za coś neutralnego. Albo nawet pozytywnego. Możesz wybrać ścieżkę, na której wszystko – nawet czarny kot – działa na Twoją korzyść. Więc zamiast bać się przesądów, Zeland proponuje coś prostego i jednocześnie rewolucyjnego: Wybierz swoją linię życia. Taką, na której wszystko się układa. Nie pytaj, „czy to dobry znak?”, tylko „czy ta myśl mnie wzmacnia?”. Jeśli nie – odpuść. Puść wahadło. Wróć do siebie.
Twoja rzeczywistość zaczyna się od Twojej decyzji. Od Twojego stanu. Od Twojego przekonania. Dlatego, zamiast walczyć z przesądami – rozpuść je świadomością i wybierz linię życia, na której wszystko Ci sprzyja. Bo może… zawsze Ci sprzyjało. Tylko nie zauważałeś?
Mariusz Sieraj
