Powiem szczerze – lubię być zaskakiwany, zwłaszcza kulinarnie. Gdy jestem na weselu czy innej uroczystości i nagle pojawia się coś, czego nie spodziewam się na stole – od razu mam więcej radości z całej imprezy. Takie momenty zapadają w pamięć.
Oczywiście… większość osób tego nie lubi. Dla wielu gości zestaw obowiązkowy to: rosół, schabowy i ziemniaczki. I trudno się dziwić – idąc na wesele większość z nas ma w głowie gotowy scenariusz: będzie jak zawsze. A jeśli coś odbiega od „normy”, to czasem wzbudza niepewność albo (niestety) niepotrzebne komentarze.
Kiedy więc warto zaskakiwać?
Moim zdaniem – nie od razu. Nie przy pierwszym daniu, kiedy goście są jeszcze „napięci”, w skupieniu, oceniają, co i jak. Najlepszy moment na kulinarną niespodziankę to kolacja lub druga część wieczoru, kiedy ludzie są już rozluźnieni, roztańczeni i otwarci na nowe smaki.
I tutaj wchodzą… regionalne potrawy.
Ale nie – nie mówię o ośmiorniczkach ani o małżach w winie. To zbyt drażliwy temat – i zbyt daleko od tego, co nasi goście uznają za „normalne jedzenie”. Mówię o polskich potrawach regionalnych, które są ciekawe, smaczne, inne niż klasyka – a jednocześnie wciąż swojskie.
Co warto wrzucić do weselnego menu?
🐟 Warmia i Mazury
- Dzyndzałki z hreczką i skwarkami – czyli pierogi z kaszą gryczaną i mięsem, treściwe i rozgrzewające.
- Sielawa z patelni – lokalna ryba z jeziora, lekka i aromatyczna.
- Mrowisko – deser z faworków z miodem i makiem, świetna alternatywa dla ciast.
⛰️ Podhale
- Kwaśnica na żeberkach – zupa z kapusty kiszonej, bardzo wyrazista.
- Moskole z masłem czosnkowym – ziemniaczane placki z blachy.
- Oscypek z żurawiną – idealna przekąska na stół wiejski.
⚒️ Śląsk
- Rolada śląska z kluskami i modrą kapustą – danie konkretne, idealne na późny obiad.
- Żur śląski na zakwasie – bardzo charakterystyczny smak.
- Kołocz z serem lub makiem – ciasto, które można wrzucić do paczek dla gości.
🌾 Lubelszczyzna
- Pierogi z kaszą gryczaną i serem – ciekawa alternatywa dla ruskich.
- Cebularze – placki z cebulą i makiem, idealne do chrupania między tańcami.
- ForSzmak lubelski – coś w stylu gulaszu, ale bardziej domowe.
🥔 Podlasie
- Kartacze – ziemniaczane kule z mięsem, sycące i konkretne.
- Babka ziemniaczana – świetna na poprawiny lub jako ciepła kolacja.
- Chłodnik litewski – na letnie wesela, dla odważniejszych smakoszy.
Jak to dobrze podać?
Najlepiej nie „po cichu” wrzucić te potrawy na stół, ale zrobić z tego moment. Można poprosić prowadzącego lub konferansjera, żeby przy zapraszaniu gości do kolacji powiedział kilka słów:
„A teraz zapraszamy Was do odkrycia smaków Warmii i Mazur! W menu pojawią się dzyndzałki, sielawa prosto z jeziora i mrowisko – czyli mazurska słodkość, o której niektórzy z Was może jeszcze nie słyszeli…”
Taka zapowiedź robi klimat. Nadaje znaczenie temu, co pojawia się na talerzu. I nawet jeśli ktoś nie zna danej potrawy – podejdzie do niej z ciekawością, a nie z rezerwą.
Warto pamiętać: to, co lokalne, może być wyjątkowe. Goście zapamiętają nie tylko dekoracje, pierwszy taniec czy fotobudkę, ale też to, co jedli. Zwłaszcza jeśli będzie to coś, czego jeszcze nigdy nie próbowali.
Zaskocz ich. Zrób to z klasą. I niech ten jeden wieczór będzie podróżą – również kulinarną.
Mariusz Sieraj
