Macie swoją swoją ulubioną knajpkę? Ale niestety… nie mają sali weselnej. Mam dla Was świetne rozwiązanie, zamówcie u nich catering i zróbcie imprezę w innym lokalu lub u siebie w domu. Jedna z moich par zdecydowała się na takie rozwiązanie i muszę przyznać – to było strzał w dziesiątkę.
Zorganizowali przyjęcie na swojej działce rekreacyjnej z dala od miasta przy małym domku, postawili dwa pawilony, zaaranżowali przestrzeń, zamówili catering z ulubionej restauracji i… było pysznie. Naprawdę pysznie.
Zaczęliśmy o 14:00 i oficjalnie skończyliśmy około północy, ale – jak wieść niesie – impreza dla najbardziej wytrwałych trwała podobno do ósmej rano.
Choć nie było eleganckich sal, klimatyzacji, czy marmurowych kolumn, to jedzenie broniło się samo – świeże, w odpowiedniej temperaturze, z bogatym menu i smakiem, którego często brakuje w typowych weselnych lokalach.
I tu jest właśnie to: Wielu tradycyjnych organizatorów wesel oferuje bardzo podobne, „oklepane” zestawy, które rzadko kiedy zapadają w pamięć. Natomiast mniejsze restauracje – te, które nie mają warunków do organizacji wesel – często serwują bogatsze, bardziej dopracowane i po prostu smaczniejsze potrawy.
Co więcej – takie rozwiązanie jest często tańsze, dodatkowo w zieleni, w swoim tempie, z dobrą atmosferą – wszystko smakowało jeszcze lepiej.
Dlatego jeśli marzycie o wyjątkowym jedzeniu, ale nie chcecie iść na kompromis z jakością – pomyślcie o cateringu z ulubionej knajpki i zorganizujcie wesele po swojemu. Na działce, w ogrodzie, pod namiotem. Tam, gdzie czujecie się dobrze – i gdzie naprawdę będziecie mogli świętować po swojemu.
Bo najważniejsze w tym wszystkim jest to, żebyście byli razem – z bliskimi, z dobrym jedzeniem i we własnym rytmie.
Mariusz Sieraj
