Planowanie wesela, to nie tylko wybór sali, sukni, muzyki, czy menu. To także – a może przede wszystkim – przemyślane dopasowanie terminu do realiów życia Waszych bliskich.
Zdarza się, że Para Młoda wybiera datę wyłącznie pod siebie, bez spojrzenia szerszego – na to, jak funkcjonuje ich rodzina czy społeczność. A przecież goście to kluczowy element całej uroczystości – to dla nich organizujecie to wydarzenie. Warto więc pomyśleć również o nich.
Przykład?
Jeśli większość Waszych gości to rolnicy, to lipiec, czy sierpień – choć wakacyjne, słoneczne, romantyczne – mogą być najgorszym możliwym wyborem. Wtedy właśnie trwają żniwa, praca wre od świtu do nocy, a wyjazd na wesele bywa po prostu nierealny – fizycznie i psychicznie.
Ale problematyczne bywają też inne okresy – okolice świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to dobry pomysł: wszyscy mają wolne, rodzina zjeżdża się w jedno miejsce… ale w rzeczywistości wiele osób ma wtedy już swoje plany, tradycje, rytuały. Dla jednych to czas wyjazdu w góry, dla innych rodzinne świętowanie w domu – i trudno oczekiwać, że wszyscy nagle porzucą swoje zwyczaje, by uczestniczyć w weselu.
Co więcej – dla wielu gości okres świąteczny to dodatkowy stres. Trzeba kupić prezenty, przygotować się do świąt, często wydać więcej pieniędzy niż zwykle. Dodanie wesela do tego miksu może sprawić, że choć się pojawią, to nie będą w pełni obecni – ani finansowo, ani emocjonalnie.
Jako ktoś, kto od lat obserwuje wesela z bliska, ale też sam dostaje zaproszenia jako gość, mogę powiedzieć jedno:
Dobry termin to taki, który pozwala gościom naprawdę być – z radością, spokojem i gotowością do świętowania.
Nie na szybko, nie „między jednym obowiązkiem a drugim”, nie w stresie, że jutro trzeba o 5:00 wstać do pracy albo pakować się na rodzinny wyjazd.
Nie da się zadowolić wszystkich – to jasne. Ale jeśli wiecie, że spora część Waszych bliskich funkcjonuje według wspólnego rytmu – weźcie to pod uwagę.
To nie tylko wyraz troski, ale też coś, co realnie może przełożyć się na frekwencję, atmosferę i sukces całej imprezy.
Bo wesele to nie tylko święto Pary Młodej. To też wielka, rodzinna (lub przyjacielska) przygoda, której jakość zależy od tego, kto przyjedzie, w jakim nastroju i z jaką gotowością do wspólnego świętowania.
mariusz
