Kilka razy w mojej karierze zdarzyło mi się zagrać na weselu… nie tę playlistę, którą wcześniej podesłała mi Para Młoda.
Oczywiście – przez przypadek. Większość plików muzycznych podpisana jest po prostu: „wesele”. Zazwyczaj orientuję się w trakcie imprezy albo… dopiero po fakcie – na kolejnym weselu, kiedy okazuje się, że ten sam zestaw utworów już kiedyś grałem.
W pierwszym odruchu mam zawsze ochotę napisać do Młodych, albo w trakcie powiedzieć: „Hej, przepraszam – chyba pomyliłem pliki, to nie było Wasze.” Ale zaraz potem przychodzi refleksja: Skoro zabawa była przednia, to po co to mówić?
Gdyby coś było nie tak – sami by podeszli i powiedzieli. A skoro nikt nie zauważył, skoro nikt się nie skarżył… może nie warto robić problemu z czegoś, co po prostu się udało?
I tutaj warto wspomnieć o Paniach Młodych, bo to one – z mojego doświadczenia – najczęściej przejmują się takimi drobiazgami.
To one zastanawiają się, czy na pewno wszystko idzie zgodnie z planem, czy wszyscy są zadowoleni, czy wszystko wygląda tak, jak miało wyglądać. To one analizują, czy światło padało dobrze, czy serwetki były w odpowiednim odcieniu, czy nikt nie zauważył, że bukiet miał być delikatnie inny.
A przecież… nikt nie wie jaki powinien być…
Tak samo jest z układami tanecznymi, konkursami, wejściami scenicznymi. Zdarzało mi się pomylić kolejność albo… zaimprowizować cały taniec, bo po prostu wypadło mi coś z głowy. Z perspektywy gości wyglądało to jak świetnie zaplanowany element programu. Z mojej – to była wewnętrzna panika, lekki wstyd i myśl: „Czy oni to widzą? Czy się domyślili? Czy to widać?”
Oczywiście – nikt się nie zorientował. Bo goście nie znają oryginalnego układu. Nie wiedzą, jak miało być – wiedzą tylko, jak było.
I tak właśnie działa nasz umysł. Tworzy w naszej głowie różne wersje rzeczywistości. Każe nam się martwić, analizować, obwiniać.
Podszeptuje:
– „Na pewno wszyscy to widzieli”,
– „Na pewno coś sobie pomyśleli”,
– „Na pewno się domyślają, że coś nie gra”.
Ale prawda jest inna:
🔸 Nie wszystko, co myślisz, jest prawdą.
🔸 Nie wszystko, czego się boisz, się wydarzy.
🔸 Nie każda myśl zasługuje na Twoją uwagę.
Nasze myśli mogą być naszym sprzymierzeńcem… albo największym wrogiem. To od nas zależy, czy je prowadzimy, czy im się poddajemy. Czy potrafimy obserwować je z dystansu. Czy umiemy się uśmiechnąć i powiedzieć sobie: „Nic się nie stało. Improwizuję. I robię to najlepiej, jak potrafię.”
Bo w życiu – i na weselu – najważniejsze nie jest to, czy wszystko pójdzie idealnie. Tylko to, czy potrafisz cieszyć się tym, co jest – dokładnie takim, jakie jest.
mariusz
