You are currently viewing Nigdy nie wiadomo, kogo spotkamy na swojej drodze (i czy nie będziemy z nim piec chleba)

Nigdy nie wiadomo, kogo spotkamy na swojej drodze (i czy nie będziemy z nim piec chleba)

Życie układa dla nas różne historie – nie zawsze możemy je przewidzieć, ale możemy sprawić, że na naszej drodze będą pojawiali się ludzie, z którymi dzielimy wspólne pasje i cele. Zauważam, że coraz częściej trafiam na takich, którzy wnoszą coś wartościowego do mojego życia i z którymi mogę dzielić się swoimi zainteresowaniami. Wątków w tej historii jest wiele, ale ja wybieram jeden: chleb.

Moja przygoda z pieczeniem chleba zaczęła się jakiś czas temu, ale tak samo jak szybko się rozpoczęła, tak samo szybko się skończyła. Jak to w życiu bywa, zabrakło odpowiedniej motywacji i wiedzy. Życie jednak chciało, żebym nie zaprzestał tej pasji, więc pokrętnie podsunęło mi nauczyciela. A było to tak…

Tradycyjnie, jak co sobotę w sezonie, miałem poprowadzić wesele. Tym razem wesele Elizy i Marcina w sali weselnej w Wardomach pod Bartoszycami.

Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy jeden z gości podszedł do mnie z pytaniem, czy mógłby zagrać na akordeonie podczas wesela. Jak zwykle, ochoczo zgodziłem się, nawet nie podejrzewając, że tyle nas łączy. Po wzorowym wykonaniu biesiady w trakcie wesela okazało się, że ten gość mieszka w mojej gminie Jonkowo, zaledwie 5 km od mojego miejsca zamieszkania. Wojciech Deliga, bo o nim mowa, to były policjant, czynny muzyk, którego osiągnięcia są naprawdę imponujące.

Wojciech to gaduła, więc od słowa do słowa okazało się, że obaj mamy podobne zainteresowania, choć jest między nami różnica wieku. Jeden temat szczególnie nas połączył – chleb, a dokładnie jego wypiek. Wojtek zna procedury, ja mam chęci, więc może coś z tego wyjdzie! Planujemy wspólnie eksperymentować w kuchni, a ja oczywiście będę dzielił się tymi przepisami, o ile Wojtek pozwoli.

Finał i morał tej historii jest taki, że nigdy nie wiadomo, na kogo trafisz i kogo spotkasz na swojej drodze. Dlatego zawsze warto być miłym i otwartym dla wszystkich. Gdybym tego dnia, zamiast z otwartością, powiedział lub dał do zrozumienia, że nie widzę sensu we współpracy, pewnie nigdy więcej nie mielibyśmy okazji się spotkać. A tak, jedno przechodzi w drugie i nie wiadomo, jak się ta znajomość rozwinie.

Czasem przypadkowe spotkania mogą prowadzić do wspaniałych nowych pasji i przygód. Z niecierpliwością czekam na to, co przyniesie przyszłość w naszej chlebowej przygodzie. Do zobaczenia przy piekarniku Wojtku!

Na zdjęciu Wojciech Deliga i jego wypieki!

Dodaj komentarz