You are currently viewing Po co to robimy? O powtarzaniu bez końca tych samych problemów
Narzekanie daje złudne poczucie kontroli.

Po co to robimy? O powtarzaniu bez końca tych samych problemów

Na początku mojej drogi jako DJ i wodzirej często irytowało mnie, że ludzie zadają te same pytania, a ja za każdym razem muszę na nie odpowiadać. Czułem jak z każdym kolejnym zapytaniem rośnie we mnie frustracja. Pewnego dnia opowiadając o tym znajomemu, usłyszałem od niego prostą, ale trafną radę: „To zmień to, skoro cię to denerwuje.”

Z początku wydało mi się to banalne, ale po chwili zrozumiałem, że ma rację. Postanowiłem więc działać. Stworzyłem ofertę, w której jasno i szczegółowo opisałem wszystkie kwestie, o które najczęściej byłem pytany. Dzięki temu powtarzające się pytania niemal zniknęły, a ja zyskałem spokój, pewność, że za każdym razem przekazuję te same, przemyślane informacje, i zyskałem więcej czasu dla siebie.

To doświadczenie nauczyło mnie jednej ważnej zasady: jeśli coś cię frustruje, nie warto narzekać – warto znaleźć rozwiązanie. Czasem wystarczy mała zmiana, by odzyskać spokój i energię do działania.

Każdy z nas ma w życiu takie sytuacje, które irytują nas każdego dnia, ale mimo to… nic z nimi nie robimy. Narzekamy, denerwujemy się, komentujemy, a potem wracamy do codzienności jakby problem miał rozwiązać się sam. Tylko że nigdy się nie rozwiązuje – bo my sami nie chcemy lub nie potrafimy zrobić kroku dalej.

Weźmy chociażby pracę, której nie znosimy. Ile osób codziennie wstaje z poczuciem frustracji, że znów muszą iść do miejsca, które odbiera im energię, gdzie czują się niedoceniani, wypaleni, sfrustrowani? W drodze do pracy myślimy: „Co ja tu robię? Przecież to nie ma sensu.” W ciągu dnia narzekamy na szefa, obowiązki, brak rozwoju, atmosferę. A potem przychodzi weekend – czas, by odreagować. Może wyjście z przyjaciółmi może kilka drinków żeby na chwilę zapomnieć. I co w poniedziałek? Wszystko zaczyna się od nowa, jakbyśmy wyzerowali licznik. I znowu: „Co ja tu robię?”

Dlaczego tak się dzieje? Bo narzekanie choć nieprzyjemne jest dla nas… znajome. Daje złudne poczucie kontroli. Myślimy: „Skoro wiem, co mnie irytuje, to znaczy, że jakoś to ogarniam.” W rzeczywistości, to tylko błędne koło. Problem wciąż istnieje, my wciąż się denerwujemy, ale nic się nie zmienia. Dlaczego? Bo zmiana wymaga wysiłku, a nasz umysł zaprogramowany na oszczędzanie energii, woli trwać w tym co znane – nawet jeśli to niekomfortowe.

To jak wchodzenie codziennie w tę samą kałużę na drodze do pracy. Zamiast wybrać inną trasę, podnieść wzrok i ominąć przeszkodę, przechodzimy przez nią, marudząc pod nosem, że znów mamy mokre buty. Absurdalne? Tak. A jednak robimy to na co dzień – w pracy, w relacjach, w drobnych, codziennych sytuacjach.

Dlaczego nie zmieniamy? Bo wymaga to wyjścia poza schemat. Jeśli praca nas męczy – trzeba byłoby zacząć szukać innej. Jeśli relacja nas frustruje – trzeba byłoby usiąść i szczerze porozmawiać. Jeśli codziennie denerwujemy się na coś, co się powtarza – warto byłoby w końcu znaleźć rozwiązanie, zamiast żyć w wiecznym rozdrażnieniu.

Zmiana nie zawsze oznacza rewolucję. Czasem to drobna korekta – przeniesienie miski wyżej, rozmowa z szefem, przesunięcie ładowarki w inne miejsce, żeby nie potykać się o kabel. Ale żeby ją wdrożyć, trzeba najpierw chcieć przerwać schemat.

Bo jeśli nic nie zmienisz jutro znów się zirytujesz. I pojutrze też. I za tydzień. I za rok. Aż w końcu przestaniesz się nawet zastanawiać „Po co to robię?” – bo stanie się to po prostu częścią codzienności.

Może więc warto przestać czekać, aż problem sam się rozwiąże? Może czas znaleźć nowe rozwiązanie – zamiast codziennie wracać do starej frustracji? W końcu życie jest zbyt krótkie, by spędzać je na niekończącym się narzekaniu.

Mariusz Sieraj

Dodaj komentarz