You are currently viewing Słodki stół na weselu – trzy desery czy większy wybór?
Słodki stół nie musi oznaczać nadmiaru – liczy się jakość i umiar.

Słodki stół na weselu – trzy desery czy większy wybór?

Słodki stół na weselu to temat, który na etapie planowania potrafi budzić sporo wątpliwości. Często pojawia się myśl, że im większy wybór deserów, tym lepiej dla gości. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że nadmiar bardzo rzadko działa na korzyść. Dotyczy to nie tylko jedzenia, ale całego przebiegu wesela.

Zbyt rozbudowany słodki stół sprawia, że w tym wszystkim zaczyna ginąć tort weselny. Zamiast być wyczekiwanym momentem i symbolicznym finałem wieczoru staje się jedną z wielu słodkich propozycji dostępnych przez cały czas. Goście, którzy wcześniej próbowali różnych deserów, podchodzą do tortu już bez tego samego zaangażowania. Nie dlatego, że tort jest gorszy, ale dlatego, że słodki smak był obecny non stop.

Jest też druga, bardzo ludzka sprawa. Kiedy na słodkim stole jest za dużo rzeczy, goście mają poczucie, że powinni spróbować wszystkiego. Jeśli nie spróbują – czują niedosyt. Jeśli spróbują – czują się źle, bo zjedli za dużo. W efekcie pojawia się wewnętrzny dyskomfort zamiast przyjemności. Zamiast spokojnie cieszyć się weselem w przerwach między tańcami myślą o tym, czy jeszcze czegoś nie zjedli albo czy nie przesadzili.

Ja wychodzę z założenia, że lepszy jest niedosyt niż przesyt. Niedosyt zostawia energię i dobre wspomnienia, przesyt bardzo często kończy się zmęczeniem. Dlatego dużo lepiej sprawdza się prosty, czytelny układ: po obiedzie jeden konkretny deser, który daje poczucie domknięcia tematu słodkości, a później spokój aż do momentu tortu. Goście nie krążą bez celu między stołami i nie zastanawiają się co jeszcze wypada spróbować.

Podobną zasadą kieruję się gdy prowadzę wesela. Jeśli goście dobrze wkręcą się w tańce integracyjne nie oznacza to, że dokładam ich dziesięć. Maksymalnie cztery–pięć w ciągu całego wieczoru, a standardowo trzy. Krótkie, dynamiczne w odpowiednich momentach. Dzięki temu są atrakcją, a nie nadmiarem. Bo nie samymi atrakcjami człowiek żyje. I dokładnie tak samo nie żyje się samymi ciastami.

Słodki stół, podobnie jak całe wesele najlepiej smakuje wtedy, gdy jest wyważony. Trzy dobrze dobrane desery często dają więcej radości niż bardzo duży wybór. Bez presji, bez przesytu, bez poczucia, że wszystko trzeba „zaliczyć”. Czasem mniej naprawdę znaczy lepiej.

Mariusz Sieraj

Dodaj komentarz