Współczesne młode pary wchodzące na ślubną drogę często mają już określony plan na przyszłość. W odróżnieniu od wcześniejszych pokoleń, dzisiejsi nowożeńcy są bardziej poukładani i zrealizowani – dla wielu z nich ślub to kolejny, zaplanowany krok, a nie wielki, życiowy przełom. Dla wielu osób ślub nie oznacza już początku wszystkiego – mają wspólny dom, dzieci, dzielą obowiązki dnia codziennego. Jeszcze kilkanaście lat temu było inaczej: ślub symbolizował początek dorosłego życia, z którym wiązały się społeczne oczekiwania: stabilna praca, kredyt, mieszkanie, dziecko. Dziś te schematy, niegdyś niepodważalne, powoli tracą na znaczeniu.
Obserwując życie młodych ludzi, można dostrzec, że nie kierują się już oczekiwaniami społeczeństwa czy wzorcami starszych pokoleń. Zamiast tego, podążają własną drogą, kierując się indywidualnymi wartościami. Ślub dla nich to świadomy wybór, część przemyślanego planu, a nie obowiązek, który muszą spełnić, by dopasować się do tradycyjnego wzorca życia.
Niedawno, podczas lektury książki o ludziach sukcesu – liderach, którzy osiągnęli fortuny i zmienili świat – zastanawiałem się, co łączy tych, którzy odważyli się działać inaczej i dzięki temu uczynili życie innych lepszym. Kluczowa cecha to odwaga do łamania konwencji. Ludzie sukcesu nie podążają za schematami – nawet jeśli robią coś podobnego do innych, zawsze starają się to zrobić lepiej, wyznaczając nowe standardy. Dzięki ich innowacyjnym działaniom mamy dzisiaj dostęp do elektryczności, samolotów, nowoczesnych technologii, które ułatwiają nam życie.
Wnioski z tej lektury można sprowadzić do jednej zasady: jeśli chcesz żyć jak większość, rób to, co ona – podążaj utartymi ścieżkami, które pochłaniają czas, ale nie prowadzą do rozwoju. Przeglądaj portale informacyjne, plotkuj, narzekaj na polityków, szukaj chwilowych przyjemności w zakupach, alkoholu czy weekendowych imprezach. Oczywiście, takie życie może wydawać się barwne, ale pytanie brzmi: co ci to naprawdę daje?
Czy żyjąc według schematów większości, która często ani nie jest bogata, ani szczególnie szczęśliwa, naprawdę czujesz, że spełniasz swoje marzenia? Czy to życie daje ci prawdziwą satysfakcję?
Ktoś może zapytać: „To co, mam zrezygnować ze wszystkich przyjemności, w tym spotkań ze znajomymi, podczas których żartujemy i się relaksujemy? Przecież człowiek by zwariował…” Jeśli uważasz, że nie musisz rezygnować z dotychczasowego trybu życia – w porządku. Żyj, jak lubisz, ale nie narzekaj na swoją sytuację ani nie obgaduj innych. Pamiętaj, że to, co mówisz o innych, mówi więcej o tobie niż o nich.
Może warto czasem zaryzykować i wybrać inną drogę, na której odkryjesz nowe wartości i satysfakcję, której dotychczas ci brakowało. Zamiast powielać schematy, spróbuj podążyć za swoimi prawdziwymi potrzebami i odważ się na coś, co wykracza poza codzienność. Zanim zdecydujesz, zastanów się, czy obecne życie naprawdę cię uszczęśliwia. Być może wyjście poza strefę komfortu pozwoli ci dostrzec nowe perspektywy i poczuć pełnię, której wcześniej nie doświadczałeś.
Mariusz Sieraj
