Prowadząc wesela, bardzo często staję się obserwatorem ludzkich zachowań. Nie oceniam ich – to nie moja rola. Nawet ci, którzy współpracowali ze mną, wiedzą, że nie śmieję się po cichu z nikogo, nie kpię ani w trakcie, ani po weselu. Pewnie kiedyś zdarzało mi się inaczej, ale od kilku lat jestem w tym bardzo stanowczy – każdy ma prawo być sobą, a ja jestem tylko świadkiem tych chwil. I tak, po latach pracy w tej branży, doszedłem do pewnego wniosku – można wyróżnić trzy typy gości weselnych, a jednocześnie trzy podejścia do życia.
Są ludzie pozytywni, którzy czerpią radość z każdej chwili, śmieją się, bawią, współtworzą atmosferę. Są neutralni, dla których wesele jest po prostu weselem – nie wchodzą w wir zabawy, ale i nie narzekają, są świadomi swoich granic. Są też negatywni – ludzie, którzy często nawet nie zdają sobie sprawy, że psują nastrój innym. Bywa, że są nastawieni do wszystkiego sceptycznie, zawsze coś im nie pasuje, zawsze mają powód, by się krzywić.
I teraz pytanie – czy to cecha charakteru, czy świadoma decyzja?
Historia, którą zna cały świat
Jest pewna historia, która krąży w różnych wersjach, ale zawsze prowadzi do tego samego wniosku. Było sobie dwóch braci, którzy dorastali w trudnym domu. Ich ojciec był alkoholikiem, w domu brakowało pieniędzy, ciepła i wsparcia. Po trzydziestu latach jeden z braci był spełnionym, szczęśliwym człowiekiem, odniósł sukces, żył w dostatku. Drugi był bez pracy, doświadczany przez los, a większość pieniędzy przepijał. Gdy zadano im pytanie, dlaczego ich życie wygląda tak, jak wygląda, odpowiedzieli:
Pierwszy z nich:
👉 „Mój ojciec był alkoholikiem, brakowało nam na chleb – wiedziałem, że nie mogę być taki sam. Postanowiłem, że coś zmienię i osiągnę sukces – udało mi się.”
Drugi odpowiedział:
👉 „Mój ojciec był alkoholikiem, brakowało nam na chleb – nie mogłem być inny- tak musiało sie stać.”
Obaj mieli to samo dzieciństwo, tę samą historię, ten sam punkt startowy. A jednak ich wybory sprawiły, że znaleźli się w zupełnie innych miejscach.
Świat jest taki, jaki chcemy go widzieć
To samo wydarzenie możesz ocenić jako negatywne i podążyć negatywną ścieżką. Możesz uznać je za coś pozytywnego, co wzmocniło Cię, i obrać pozytywny kierunek. Możesz też przyjąć je jako naturalne – po prostu takie, jakie jest – i nie nadawać mu zbędnego znaczenia.
I dokładnie tak samo jest z ludźmi. Na weselach spotykam tych, którzy wszystko odbierają jako zabawę – to szaleńcy, ale z przymrużeniem oka. Niezależnie od tego, co się dzieje – bawią się, śmieją, czerpią radość z chwili. Są też tacy, którzy po prostu są. Ani ich to specjalnie nie cieszy, ani im nie przeszkadza. Są świadomi, kim są i czego chcą – i w tym trwają – bardzo ich sobie cenie. I są wreszcie ci, którzy psują atmosferę, choć często nie mają nawet takiej intencji. Narzekają, krytykują, czują się niezadowoleni, ale nie widzą, że to nie świat jest przeciwko nim – to ich nastawienie każe im wszystko tak interpretować – dla nich też mam już szacunek.
Więc pytanie brzmi:
A Ty którą ścieżkę wybierasz? Jakim jesteś gościem, czy tez gościówą…?
Pamiętaj: Bo wszystko można Ci zabrać – oprócz Twojego nastawienia.
Mariusz Sieraj
