Dlaczego coraz częściej rezygnujemy z filmowania wesel?
Obecnie coraz więcej par decyduje się na organizację wesela bez operatora wideo. Głównym powodem, jaki słyszę od narzeczonych, jest obawa przed oglądaniem siebie w niekorzystnych ujęciach
Kompleksowy przewodnik po krokach organizacji wesela.
Obecnie coraz więcej par decyduje się na organizację wesela bez operatora wideo. Głównym powodem, jaki słyszę od narzeczonych, jest obawa przed oglądaniem siebie w niekorzystnych ujęciach
Z własnego doświadczenia wiem, że pary najwięcej pieniędzy wydają właśnie w ostatnich dniach przed weselem. Nagle okazuje się, że potrzebne są dodatkowe dekoracje, atrakcje, czy drogie dodatki, których wcześniej wcale…
Absolutnie nie! Coraz częściej spotykam się z sytuacjami, gdy wesele odbywa się w zupełnie innym terminie niż ceremonia ślubna. I bardzo dobrze – kto powiedział, że musi być inaczej?
W ostatnim czasie coraz częściej młodzi ludzie odwołują swoje wesela z różnych przyczyn i nie zawsze jest to związane z rozstaniem. Moim zdaniem jest to zupełnie zrozumiałe, ponieważ czasem nie ma sensu kontynuować czegoś, co nie tylko nie przyniesie radości, ale może generować dodatkowe problemy.
Po świętach wielkanocnych sezon weselny powoli będzie startował na dobre. Mówię „powoli”, bo kiedyś to ruszał z kopyta – od razu z pierwszym dniem świąt. Dziś jest inaczej. Przez ostatnie lata zauważyłem, że porządne tempo wesela łapią dopiero po świętach – maj, czerwiec, a najlepiej to jak już się zrobi naprawdę ciepło.
Przez wiele lat każda niedziela wyglądała u mnie podobnie. Po intensywnym, pracowitym weekendzie – zwykle spędzonym na prowadzeniu imprez – przychodził moment ciszy. I wtedy pojawiał się ten sam dylemat: co teraz robić? Niby chciałoby się odpocząć, niby nie robić nic, ale z drugiej strony dobrze byłoby gdzieś wyjść, coś zobaczyć, oderwać się od rutyny.
Nie wiem, jak Wy macie, ale ja do oczepin podchodzę bardzo ostrożnie. Nigdy nie byłem ich wielkim fanem i uważam, że można je spokojnie skrócić do minimum – takie 30 minut w zupełności wystarczy. Oczywiście nie są zupełnie bez sensu, bo pełnią jedną ważną rolę – potrafią oderwać gości od stołu i alkoholu, a to już coś. Czasem taka przerwa naprawdę się przydaje.
Często na weselach, w rozmowach z ludźmi z branży, słyszę różne historie. A to że pan młody się źle zachował, a to że panna młoda coś powiedziała nie tak, że ktoś komuś zrobił przykrość, że coś poszło nie tak. Tylko że gdy dopytuję, gdzie to się wydarzyło, to najczęściej słyszę: „a bo ktoś mówił”, „gdzieś, kiedyś, u znajomych”. I wtedy zastanawiam się: po co w ogóle to opowiadać, skoro nie widzieliśmy tego na własne oczy i nie wiemy, czy to w ogóle prawda?
Obecnie przyjęło się, że wesela trwają do godziny 4:00 nad ranem. To taka niepisana norma, która funkcjonuje od kilku lat. Ale jeśli spojrzymy wstecz, zauważymy ciekawą tendencję: kiedyś wesela kończyły…
Kiedyś na weselach królowała Gorzka Żołądkowa – klasyk nad klasykami. Była w każdym domu, każdej sali, na każdej okazji. Potem nadeszła era kolorów i kształtów – wtedy to na stołach zaczęły pojawiać się butelki o przedziwnych nazwach i jeszcze dziwniejszych kształtach. Kto pamięta ten wie, że robiły robotę bardziej wyglądem niż smakiem.