Kiedyś na weselach królowała Gorzka Żołądkowa – klasyk nad klasykami. Była w każdym domu, każdej sali, na każdej okazji. Potem nadeszła era kolorów i kształtów – wtedy to na stołach zaczęły pojawiać się butelki o przedziwnych nazwach i jeszcze dziwniejszych kształtach. Kto pamięta ten wie, że robiły robotę bardziej wyglądem niż smakiem.
Ale dziś… dziś mamy na weselach prawdziwych ambasadorów kultury i sztuki.
Na flaszce – Chopin, Mickiewicz, Słowacki, Sobieski, czasem nawet Moniuszko się znajdzie. Brzmi jak skład lektury z liceum, a to przecież… menu alkoholowe wesela!
Kultura w płynie?
Przyznam szczerze – mam w domu całą kolekcję.
Bo wyglądają te butelki tak dobrze, że szkoda otwierać, a co dopiero komuś dawać.
Z jednej strony to dobrze, bo nie piję, a z drugiej… można powiedzieć, że propaguję sztukę, tylko w trochę innej formie.
Kiedyś wręczenie komuś butelki Żołądkowej było neutralne.
Dziś, dając flaszkę z napisem „Chopin”, czujesz się trochę jak mecenas kultury.
A z „Słowackim” to już w ogóle – aż chcesz zacytować: „Chciałem z tobą wypić… lecz nie ma cię tu”.
Skąd te wszystkie nazwy?
Nie wiem dokładnie, kto pierwszy wpadł na pomysł, żeby alkohol nazywać imieniem artysty, kompozytora czy bohatera narodowego – ale trzeba przyznać, że to chwytliwe.
Wódki takie jak:
- Chopin – niby nutka klasyki, a jednak po czwartej butelce już wszystko gra
- Sobieski – mocna jak hetmańska buława
- Mickiewicz – romantyczna i nostalgiczna (po weselu na pewno)
- Słowacki – piękny, ale nieco niedoceniony
- Moniuszko – najczęściej wybrzmiewa w chórach przy stole
Każda z nich ma swój klimat, historię, a często i cenę, która potrafi zaskoczyć bardziej niż smak.
Wódka jako dekoracja i… pamiątka?
Coraz częściej Pary Młode wybierają wódkę pod względem estetycznym – kolor, etykieta, elegancja butelki.
I nie ma się co dziwić – niektóre opakowania to wręcz małe dzieła sztuki.
Czasem nawet goście biorą butelki „na pamiątkę”, a nie na imprezę.
Wesele z klasą? Proszę bardzo: biały obrus, złota czcionka, a na stole – Chopin i Mickiewicz.
Trochę, jakby to oni mieli poprowadzić pierwszy taniec.
Mariusz Sieraj
