Czy otwierać prezenty na weselu czy nie? Oto jest pytanie
Czy otwierać prezenty w trakcie wesela przy gościach, czy zostawić to na później? To pytanie wraca regularnie i wcale nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy od ludzi, sytuacji i…
Czy otwierać prezenty w trakcie wesela przy gościach, czy zostawić to na później? To pytanie wraca regularnie i wcale nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Wszystko zależy od ludzi, sytuacji i…
Ogólnie nie dziwię się temu, że ślubów w Polsce jest coraz mniej. Stajemy się coraz bardziej świadomi, czujemy, że pewne utarte ścieżki, schematy już nas nie dotyczą. Mamy większą potrzebę…
Z przerwami na weselu bywa naprawdę różnie i dlatego trudno je zamknąć w jednym sztywnym schemacie. Każde wesele ma inną energię, innych gości i inne tempo. To, co sprawdzi się na jednej sali, zupełnie nie zadziała na innej i właśnie dlatego planowanie przerw „co do minuty” bardzo często mija się z celem.
Lubię, kiedy wszyscy wygrywają. I nie mówię tu o konkursach oczepinowych na weselu, tylko o radości, która zostaje po zakończonej imprezie. To trochę jak po spektaklu w teatrze – gdy kurtyna opada, a wszyscy biją brawo, bo czują, że uczestniczyli w czymś ważnym. Z tą różnicą, że spektakl można zagrać jeszcze raz, coś poprawić, dopracować po pierwszym występie. A wesele? Ono w tej formie dzieje się tylko raz. Bez powtórek, bez dubli. No, może z bisami… po kilku latach, przy okazji rocznicy ślubu.
Pamiętam, kiedy zaczynałem – poprawiny trwały nawet 6 godzin, a czasem i 8.
Kilka razy w mojej karierze zdarzyło mi się zagrać na weselu… nie tę playlistę, którą wcześniej podesłała mi Para Młoda. Oczywiście – przez przypadek. Większość plików muzycznych podpisana jest po prostu: „wesele”. Zazwyczaj orientuję się w trakcie imprezy albo… dopiero po fakcie – na kolejnym weselu, kiedy okazuje się, że ten sam zestaw utworów już kiedyś grałem.
Planowanie wesela to nie tylko wybór sali, sukni, muzyki czy menu. To także – a może przede wszystkim – przemyślane dopasowanie terminu do realiów życia Waszych bliskich.
Na różnych weselach spotykam się z różnymi reakcjami gości – i czasem wcale nie chodzi o muzykę, jedzenie czy pogodę. Na jednym z przyjęć jedna z pań była wyraźnie rozczarowana… kamieniami. Zamiast spodziewanej kostki brukowej przed wejściem – wysypany żwir, w którym jej szpilki grzęzły na każdym kroku. Na innym weselu inna uczestniczka była sfrustrowana drogą dojazdową – bo nawigacja poprowadziła ją przez las, wąskimi, nieutwardzonymi drogami. Jak sama powiedziała: – O mało nie zgubiłam zawieszenia!
Macie swoją swoją ulubioną knajpkę? Ale niestety… nie mają sali weselnej. Mam dla Was świetne rozwiązanie, zamówcie u nich catering i zróbcie imprezę w innym lokalu lub u siebie w domu. Jedna z moich par zdecydowała się na takie rozwiązanie i muszę przyznać – to było strzał w dziesiątkę.
Ostatnio podczas jednej z imprez podszedł do mnie gość i podzielił się swoimi przemyśleniami – mówi, że był kiedyś na weselu, gdzie również grałem, i tam wszystko „płynęło” zupełnie inaczej,…